Podobnie jak w 2020 roku, ten rok nie był „typowym rokiem podróżniczym”, do którego byliśmy przyzwyczajeni. Ale przynajmniej nie zaskoczył nas, i hej, o ile pierwsza część była bardzo swojska, o tyle ostatnie kilka miesięcy tego dziwnego 2021 roku było dość bogate w wydarzenia… więc nie możemy narzekać.
Również pod względem zdrowia mieliśmy sporo szczęścia, a w obecnych czasach można to porównać do wygranej na loterii.
Ale nie zdradzajmy szczegółów, oto tradycyjne coroczne podsumowanie naszego 2021 roku (robimy to od 2014 roku). Żegnaj 2021, tak właśnie u nas byłeś:
Styczeń
Jeśli rok 2020 postawił poprzeczkę na bardzo wysokim poziomie, to rok 2021 rozpoczął się od bardzo dziwnego ataku na Kapitol – w tym ludzi-bizonów – który sprawił, że wszyscy poczuliśmy się jakbyśmy znów byli w odcinku Black Mirror… Ten sezon trwa za długo :-p
Rok rozpoczęliśmy jednak w dobrym towarzystwie: rodzina Robera przyjechała do Very i spędziliśmy cudowne dni z siostrzenicami, siostrami, szwagrami i rodzicami Roba. Mnóstwo jedzenia, kostek i śmiechu. Tak właśnie powinno się spędzać czas.
Podczas gdy Madryt przeobraził się w królestwo Krainy Lodu (dzięki Filomenie ), Vera Playa zdawała się żyć wieczną ciepłą jesienią (na szczęście mamy taras, na którym możemy cieszyć się słońcem nawet w środku izolacji). I pyszna kawa – Rober sprawił sobie ekspres do kawy i został najlepszym baristą w okolicy .
Styczeń 2021 stał się dla mnie miesiącem, w którym przeczytałam najwięcej w życiu. Jeśli moje notatki są poprawne, przeczytałam te 8 książek: „Zabić drozda”, „Skaczący człowiek”, „Duma i uprzedzenie”, „Amerykana”, „Kobieta wojny”, „Anna Karenina”, „Jedna miłość” i „Śmieszna myśl, że cię już nigdy nie zobaczę”. Można więc powiedzieć, że czytanie było moją miesięczną obsesją (wkrótce miało ją zastąpić coś innego, haha, to ja).

Luty
Miesiąc moich urodzin , choć w 2021 roku nie udało nam się spełnić tradycji podróżowania, był miesiącem, w którym byliśmy. W 2020 roku byliśmy w Japonii, beztrosko i mogliśmy świętować to spokojnie, nie wiedząc, co nas czeka. Jak wszyscy z goryczą wspominamy, w 2021 roku nie było ucieczki i musieliśmy to przeżyć w Vera Playa (była tam domowa lasagna, więc nie było tak źle).
W lutym obsesja na punkcie czytania trwała, ale nie była jedyna: konto Domestiki i Alicii Aradilli na Patreonie zaczęło wypełniać moje godziny. Serio, jeśli śledzicie nas na Instagramie, na pewno pamiętacie, jak PRAWDZIWA była ta obsesja. Ale kursy są takie urocze, a Alicia jest WIELKĄ PROFESJONALISTKĄ. Rysowanie bardzo mi pomogło przetrwać trudne chwile, a między malowaniem, blogowaniem, czytaniami i seriami, miesiąc minął mi dość szybko.
Poza tym Claudia i Jairo nadal mieszkali po drugiej stronie ulicy i co tydzień przychodzili na piwo, posiłek lub w odwiedziny (ach, te parcheesi i gry w kości).

marzec
Marzec, cóż, więcej tego samego. Co wam powiemy, czego jeszcze nie doświadczyliście: dom, praca, supermarket, sofa, taras, lodówka, łóżko. To nie Trójkąt Bermudzki, ale efekt jest podobny: czas zniknął między tymi punktami geograficznymi.
Życie, jesteś nam winien porządny Marsz.

Kwiecień
To samo, ale inaczej: przynajmniej mogliśmy opuścić Vera Playa i odwiedzić Mojácar i Cabo de Gata z Claudią i Jairo, najlepszymi sąsiadami na świecie, i trochę więcej wyjść. Ten miesiąc przyniósł również tysiące stron książek, akwareli, odcinków seriali i artykułów na blogu.

Móc
W maju znów widzieliśmy naszego kochanego Felipe, kiedy przyjechał do Very <3, świętowaliśmy jego przybycie dniem pad thai z Claudią i Jairo (widzieliśmy ich w tym roku częściej niż nasze rodziny XD). Spędziliśmy też kilka dni wspominając wycieczki i planując górskie wspinaczki, które nigdy nie doszły do skutku, hmm, ale to zawsze przyjemność być z nim.
A maj był również miesiącem, w którym wybraliśmy się na małą ucieczkę, która przypominała historyczną wyprawę. Zobaczcie, co zdziałał COVID: wycieczka do Cazorli, Úbedy i Baezy miała przygodowy i epicki wydźwięk. Nie wiem, czy to koniecznie coś złego…

Czerwiec
Och, czerwiec był dość stresującym miesiącem w pracy, więc zapomnijmy o nim i skupmy się na dobrych rzeczach: pojechaliśmy na kolejną wycieczkę, tym razem z okazji urodzin Roberta, do Bilbao … Co oznacza, że dużo jedliśmy! A po powrocie znowu dużo pracowaliśmy, więc miesiąc był dość monotonny i powtarzalny… Oczywiście część godzin pracy poświęciliśmy na przygotowania do wielkiej podróży w lipcu…

Lipiec
Pojechaliśmy z rodzicami na Wyspy Kanaryjskie! Na Teneryfę i Lanzarote z nimi, a na Fuerteventurę tylko we dwoje. Nie widzieliśmy ich od wyjazdu na południe Włoch w zeszłym roku, więc było naprawdę super i co za wspaniała sceneria na spotkanie: od Teide po Los Gigantes, od Anagi po Médano... A potem Lanzarote, z tymi zapierającymi dech w piersiach krajobrazami i magią Manrique (moja mama uwielbia rośliny i prawie skończyła w Ogrodzie Kaktusów, ale cóż...).

Sierpień
W sierpniu pojechaliśmy do Sigüenzy, miasteczka Roberta, gdzie spotkaliśmy się z... Claudią i Jairo! Haha, serio... widywaliśmy się w tym roku często XD A po kilku spokojnych dniach pojechaliśmy z rodzicami Roberta do Sanabrii i Galicji (to już tradycja, że urodziny świętuje się ucztą z owoców morza w O Grove). Hej, zdaję sobie sprawę, że 2021 rok też nie był dla nas taki zły, co 😉

Wrzesień
Czas wracać do Very, ale nie na długo, bo pod koniec miesiąca pojechaliśmy do Meridy , gdzie Rober mógł spełnić jedno ze swoich marzeń: zobaczyć Robe'a grającego w rzymskim teatrze . I to było niesamowite. My też nie znaliśmy Meridy i skorzystaliśmy z okazji, żeby odwiedzić również Trujillo (oba niesamowite!).
Zanim wyjechaliśmy do Madrytu , gdzie mieliśmy rozpocząć nową rodzinną przygodę, odwiedził nas nasz kochany Soufi : jak dziwnie cię widzieć w Verze, haha, ale jak wspaniale się bawiliśmy… jak zawsze. Nasz kochany stażysta, który nigdy nie pracował, haha, ale zawsze jest obecny 😉

Październik
I oto, moi drodzy, zaczyna się podróżnicza frajda. Październik był wspaniałym miesiącem: pojechaliśmy do Turcji z połową rodziny Robera, w sumie było nas 8 osób, więc możecie sobie wyobrazić, jaka to była frajda. Poza tym nasz przewodnik był dla nas niczym turecki dziadek (och, Nesim, kochamy Cię) i razem z nim w końcu poznaliśmy jeden z krajów, na którego odwiedzenie czekaliśmy z niecierpliwością.
Ze Stambułu do Kapadocji, z Pammukale do Efezu… wspaniała podróż. Ominęła nas część plażowa, ale na pewno tam wrócimy!

Listopad
Nie wracając do domu, udaliśmy się do kolejnego celu, wobec którego mieliśmy dług do uregulowania: Uzbekistanu . Zanim COVID wywrócił świat do góry nogami (w tym czasie ja byłem w Korei Południowej, a Rober w Mjanmie), planowaliśmy spotkać się w Seulu i po zwiedzeniu kraju polecieć do wielkiej perły Jedwabnego Szlaku. Ale już wiedzieliśmy, co się stało i niestety musieliśmy odwołać podróż.
No cóż, w końcu móc odwiedzić Uzbekistan, to było trochę jak zamknięcie pewnego kręgu (właściwie wciąż otwartego), ale wiecie, o co mi chodzi: to było jak spłata długu za podróż. I co to była za podróż. Kraj medres, karawanserajów i białych chevroletów, hehe, nas zafascynował.

Grudzień
Grudzień był kolejnym wspaniałym miesiącem na podróżowanie i nadal nim jest: piszę te słowa, siedząc przy stole w domu rodziców – tak, jesteśmy we Włoszech, ale miesiąc rozpoczęliśmy na innym kontynencie. Zróbmy to krok po kroku: wróciliśmy do Egiptu, gdzie ponownie odwiedziliśmy Kair i odbyliśmy rejs po Nilu, a ten „drugi raz” wykorzystaliśmy również na odwiedzenie Morza Czerwonego i Białej Pustyni (a także na lot balonem w Luksorze!).
Nowy wariant rozprzestrzeniał się po Europie i byliśmy zmuszeni nieco zmienić plan. Przybyliśmy do Wiednia (w czasie lockdownu), żeby od razu udać się do Budapesztu, gdzie spędziliśmy 10 wspaniałych dni, szczególnie dzięki naszym przyjaciołom Jordiemu, Esther i Claudii! Haha, tak, zawsze ona, ale tym razem bez Jairo (mamy więcej przyjaciół, prawda? Ale idioci nas ignorują). Dni śmiechu, kiepskich pubów, rejsów, gorących źródeł, świątecznych iluminacji i bezcelowych spacerów. Naprawdę, zawsze miło jest wrócić do Budapesztu.
Zostawiliśmy Budapeszt za sobą, przejechaliśmy pół Austrii (całej pokrytej śniegiem, jakie piękne!) i kilka dni temu dotarliśmy do Udine. I dostaliśmy wspaniały prezent świąteczny: 22. wygraliśmy na loterii! Ale ten dobry, pełen emocji: urodziła się Mara, nasza trzecia siostrzenica *_* Nie mogę się doczekać, żeby ją poznać!

I kiedy piszę ten post, w tle słychać chrapanie mojego ojca, a w piekarniku pieką się lasagne, nie powiedziałabym, że rok 2021 był dla nas wspaniały, ale nie był też taki zły, ehhh.
Miejmy nadzieję, że rok 2022 będzie rokiem, w którym nie będziemy już mówić o wariantach z literami greckimi (ani łacińskimi, ani żadnymi innymi, proszę) i znów będziemy mogli być w pełni szczęśliwi. Tymczasem możemy Wam tylko życzyć szczęśliwego zakończenia 2021 roku i nowego roku pełnego zdrowia i podróży . I bez tylu rolek na Instagramie, proszęę ...