12 miesięcy, 12 zdjęć: podsumowanie naszego roku 2018 2026

Michael Goldman
12 months, 12 photos: a summary of our 2018
This page may contain affiliate links.

Jak co roku, obok kolęd, polvorones i maratonów „Kevin sam w domu”, pojawia się nasze podsumowanie roku podróżniczego . Pierwszy z serii odbył się w 2014 roku i pomyśleliśmy, że to świetny pomysł, aby spojrzeć wstecz i przypomnieć sobie najlepsze momenty kończącego się roku. Rok 2018 był kolejnym wspaniałym rokiem podróżniczym. Przemierzyliśmy 5 kontynentów : zaczęliśmy rok w Azji, odwiedziliśmy Oceanię, wróciliśmy do Europy, odwiedziliśmy Amerykę i po raz pierwszy postawiliśmy stopę w Afryce. Nieźle, prawda?

Styczeń: Tajlandia

Zakończyliśmy rok w Tajlandii i spędziliśmy tam pierwszy miesiąc 2018 roku. Ci, którzy nas znają, wiedzą, jak bardzo kochamy Chiang Mai – to nasz azjatycki dom, miasto, w którym czujemy się super komfortowo i z którego trudno nam się wyrwać. Pomiędzy świątyniami, curry massaman, trasami motocyklowymi, przyjemnymi kawiarniami, godzinami pracy, wizytami na targach i planowaniem kolejnej podróży, miesiąc minął jak z bicza strzelił. I nadszedł czas, aby po raz pierwszy postawić stopę w tym ogromnym kraju…




Sponsored

Luty: Zachodnie wybrzeże Australii

Australia! Prawda jest taka, że ​​nigdy tak naprawdę nie przykuła naszej uwagi, to znaczy, zawsze chcieliśmy zobaczyć koale i kangury (kto by nie chciał?), ale to nie był wymarzony kierunek... Dlaczego więc pojechaliśmy? Bo znaleźliśmy kuszącą ofertę! Tak więc 5 lutego wylądowaliśmy w Perth, najludniejszym mieście w tej części kraju, i rozpoczęliśmy podróż samochodem wzdłuż zachodniego wybrzeża Australii. Przez cały luty spaliśmy w więzieniu, robiliśmy sobie selfie z kuokami, przejechaliśmy tysiące kilometrów na pokładzie gigantycznego vana, pływaliśmy z mantami, opalaliśmy się na plażach z turkusową wodą, oglądaliśmy zachody słońca na pustyni i zaczęliśmy rozumieć, że to będzie bez wątpienia wspaniała podróż!

Marzec: Południowe wybrzeże Australii i Tasmania

Po przejechaniu Great Ocean Road, którą wielu określa jako jedną z najpiękniejszych dróg widokowych na świecie, dotarliśmy do Melbourne i to była miłość od pierwszego wejrzenia. Spędziliśmy prawie tydzień w dzielnicy Fitzroy, która bardzo przypominała nam nowojorską Astorię. Następnie przeprowadziliśmy się kilka kilometrów na południe, aby zająć się domem i wielkim, dobrodusznym psem oraz nieobecnym kotem. To była chwila wytchnienia, której potrzebowaliśmy po podróży po całym południowym i części zachodniego wybrzeża tego ogromnego kraju. Jedliśmy pierogi, oglądaliśmy pingwiny, zwiedzaliśmy muzea, spacerowaliśmy po dzielnicach miasta, a nawet odwiedziliśmy lekarza (pająk ugryzł mnie w policzek, a moja twarz spuchła jak balon!). Melbourne wydało nam się jednym z najlepszych miast do życia na świecie. Czy wrócimy? Kto wie!

Marzec był również miesiącem naszej podróży na Tasmanię, bardzo dobrze spędzonego tygodnia, podczas którego odkryliśmy tę symboliczną wyspę. Nazywają ją małą Nową Zelandią i wcale nas to nie dziwi: jest piękna jak cholera.


Sponsored

Kwiecień: Wschodnie wybrzeże Australii

Kwiecień spędziliśmy w całości eksplorując wschodnie wybrzeże Australii. Kilometr za kilometrem w naszym vanie mijaliśmy plażę z najbielszym piaskiem na świecie, błękitne góry, rezerwaty przyrody pełne kangurów, szpital dla koali, najbardziej hipsterskie miasto w Australii (Byron Bay), przelatywaliśmy nad rafą koralową, pływaliśmy rzekami pełnymi krokodyli, spaliśmy w drewnianej chacie otoczonej dżunglą i oczywiście odwiedziliśmy Sydney (dla mnie najpiękniejsze miasto w Australii, Rober zostaje z Melbourne hehe).

Kiedy samolot wystartował do Europy, wiedzieliśmy, że opuszczamy niesamowitą krainę, do której prawdopodobnie jeszcze kiedyś wrócimy. Mamy też dług do spłacenia: Uluru i Czerwone Centrum!


Sponsored

Maj: Grecja i Włochy

Wylądowaliśmy w Atenach z lekkim jet lagiem i ochotą na gyrosa. Stolicę Grecji odwiedziliśmy już wcześniej podczas innych podróży i jako że wtedy mieliśmy z tym miastem totalną więź, zostaliśmy tam 5 dni przed wylotem do mojego domu we Włoszech. Były to dni relaksu, ze spacerami po bardziej i mniej turystycznych dzielnicach, pysznym i tanim jedzeniem, widokami na Akropol i piwem o zachodzie słońca.

Naszym kolejnym celem były Włochy. Tu naładowaliśmy się energią, zarówno emocjonalną (te rodzinne uściski!), jak i żołądkową (lody i pizze!). Rober pojechał z rodzicami do Werony, poznaliśmy się w Padwie, pojechaliśmy do Wenecji, a ja, podczas gdy ja wróciłam na kilka dni do ojczyzny, oni kontynuowali eksplorację Belpaese, a konkretnie pojechali do Rzymu, jednego z podróżniczych marzeń niemal każdego z nas.

Czerwiec: Vera i Warszawa

W czerwcu, po kilku miesiącach, wróciliśmy do Vera Playa, gdzie mieszkamy, kiedy nie podróżujemy. Coś tak prostego, jak pójście do supermarketu po zakupy, gotowanie i jedzenie na kanapie, oglądając serial, wydawało nam się cudowne. Nie wspominając o spaniu w tym samym łóżku, korzystaniu z tej samej łazienki, pralce i oczywiście pracy w naszym małym biurze! Po tylu latach podróżowania z miejsca na miejsce odkryliśmy, że posiadanie bazy jest równie ważne, jak ciągłe podróżowanie po świecie. Równowaga. Tego właśnie naprawdę potrzebujemy.


Sponsored

Ale jesteśmy beznadziejnymi backpackerami, więc pod koniec miesiąca nadarzyła się okazja, żeby pojechać do Warszawy i nie wahaliśmy się długo! Warszawa powitała nas chłodem i deszczem, ale szybko rozgrzaliśmy się piwem i pierogami – rodzajem uzależniających pierogów.

Lipiec: Vera i Amsterdam

Po powrocie do Very, po kilku kąpielach w Morzu Śródziemnym i długim pisaniu przed ekranem, wydarzyło się coś nieoczekiwanego, a raczej… coś, czego można się było spodziewać, już na samym początku: Jago! 13 lipca urodził się nasz siostrzeniec, najprzystojniejszy chłopiec w Hiszpanii (a jeśli nas przycisnąć, to i we Wszechświecie). Z Very pojechaliśmy do Madrytu, żeby odwiedzić maluszka i jego mamę, a następnego dnia do Alicante: czekała nas kolejna podróż… do Amsterdamu! Tu znów uściskaliśmy naszego przyjaciela Jordiego, dużo wędrowaliśmy, mało spaliśmy i świetnie się bawiliśmy. A te kanały… no cóż, Amsterdam jest taki piękny!


Sponsored

Sierpień: Kraj Basków

Oboje już wcześniej podróżowaliśmy do Kraju Basków: Rober, kiedy był młodszy, a ja służbowo. Ale tego lata zorganizowaliśmy wspaniałą wycieczkę samochodową, która pozwoliła nam lepiej poznać ten region. I wow: Euskadi jest super! Wyjechaliśmy z chęcią powrotu i oczywiście wrócimy. Jakie krajobrazy, jakie wioski, jakie pintxos. W Kraju Basków wszystko jest przesadzone. I uwielbiamy to miejsce.

Wrzesień: Andaluzja

Na początku miesiąca moi rodzice przyjechali na tydzień do Vera Playa, ale szczęście nam nie sprzyjało: nigdy tam nie pada i bum! Padało prawie codziennie. Na szczęście widzieli to już wcześniej. Jednak bez względu na pogodę, jedno się nie zmienia: pyszne tapas, którymi się objadaliśmy!

We wrześniu pojechaliśmy również do Sewilli na ślub jednego z najlepszych przyjaciół Roberta i skorzystaliśmy z okazji, żeby zatrzymać się w Kordobie w drodze do Sigüenzy. Zbliżała się kolejna podróż i wybraliśmy się do…


Sponsored

Październik: Sycylia

Sycylia! Od kilku lat marzyliśmy o tej pięknej i kompletnej wyspie. Naprawdę ma wszystko: dobre jedzenie (więcej niż dobre), ciekawe miasta takie jak Palermo, Ragusa czy Syrakuzy, małe wysepki z błękitnymi wodami, parki archeologiczne, urocze wioski, a nawet wulkany, gdzie poczujesz się jak w innym wszechświecie. Naprawdę, jeśli chcesz cieszyć się kompletną i przystępną podróżą, nie musisz jechać na drugi koniec świata: Sycylia to doskonała opcja!

Listopad: Meksyk

W listopadzie udało nam się spełnić jedno z naszych podróżniczych marzeń: odwiedzić Meksyk. Zrobiliśmy to w jednym z najważniejszych dni w tym kraju – w Dniu Zmarłych. To było wyjątkowe doświadczenie, którego nigdy nie zapomnimy. Nigdy nie zapomnimy również emocji związanych ze staniem przed piramidą Chichén Itzá, zmęczenia związanego ze wspinaczką na piramidę Calakmul, spacerów po kolorowych uliczkach Campeche i Valladolid, oglądania filmu „Coco” w kinie, podczas gdy wszyscy śpiewali, czy stąpania po plażach pełnych sargassum (nie mieliśmy z tym szczęścia, szczerze mówiąc). Podróż trwała miesiąc, podczas którego odwiedziliśmy Półwysep Jukatan, ale Meksyk jest ogromny i wciąż mamy wiele do odkrycia!


Sponsored

Grudzień: Egipt

Podróż do Egiptu była czymś tak nieoczekiwanym, że sami prawie w to nie uwierzyliśmy. Planowaliśmy wyjechać tam w 2019 roku, ale... znaleźliśmy naprawdę dobrą ofertę i postanowiliśmy jej nie przegapić. Zwiedziliśmy kraj z rodzicami Robera i po raz pierwszy od początku naszej podróży wybraliśmy się na zorganizowaną wycieczkę (ciekawe doświadczenie, choć zdecydowanie będziemy się trzymać podróży na własną rękę). Piramidy, kolumny w Karnaku, wschód słońca w Abu Simbel, rejs po Nilu, doświadczenie chaosu Kairu... Wow, to była brutalna podróż, tak, to była brutalna podróż. Najlepszy sposób na zakończenie wspaniałego roku podróży! Jeśli macie okazję pojechać do Egiptu, jedźcie.

A teraz piszę do Was z mojego domu we Włoszech. Spędzimy tu Boże Narodzenie, a potem Rober pojedzie z rodziną świętować Nowy Rok w Jaca. Co przyniesie nam rok 2019? Kto wie… jest jakieś miejsce, które chcielibyśmy odwiedzić, ale lepiej trzymać język za zębami, żeby nie przyniosło pecha.

Korzystając z okazji, życzymy Wam Wesołych Świąt , spędzonych blisko bliskich i z dala od mediów społecznościowych, blisko dobrego jedzenia i z dala od złej energii. A przede wszystkim, niech 2019 rok będzie dla wszystkich bardzo dobry! I oczywiście bardzo dziękujemy za czytanie!


Sponsored

Michael Goldman

Author

Michael Goldman

Michael is an award-winning online reporter and content writer with over a decade of experience covering technology, business, and digital culture. His investigative features have been published in leading outlets such as Wired, The Verge, and Forbes, earning him recognition for accuracy and depth.



Get Lifetime Access to the Lastest Movies, with Exclusive Offers & Free Express Order Delivery.

Woman in the kitchen