12 miesięcy, 12 zdjęć: podsumowanie naszego roku 2022 2026

Michael Goldman
12 months, 12 photos: a summary of our 2022
This page may contain affiliate links.

Pod koniec 2021 roku nie mieliśmy pojęcia, co nas czeka za kilka dni... A nasz 2022 rok zaczął się w najbardziej przypadkowy z możliwych sposobów: przełożyliśmy lot do Tajlandii (który już wcześniej opóźnialiśmy o rok) i wskoczyliśmy do samolotu do Barcelony z szalonym, ale jasnym pomysłem... Kupna mieszkania !

Mieszkaliśmy już w Barcelonie od 5 lat i po kilku latach podróżowania, nieosiadania w domu, a właściwie braku własnego, chcieliśmy zapuścić korzenie w tym mieście, do którego przyjechaliśmy 14 lat temu. Po ponad 10 latach życia „w drodze” potrzebowaliśmy miejsca, które moglibyśmy nazwać „domem” , a gdzie mogło być lepiej niż w naszej ukochanej Barcelonie?



Przyjechaliśmy w połowie stycznia z plecakiem i ogromnym entuzjazmem. Minęło kilka tygodni intensywnych poszukiwań, odwiedzania mieszkań, odwiedzania kawiarni z croissantami i ponownego odkrywania miasta. Niektóre nam umknęły, inne nie były takie, jakich się spodziewaliśmy, niektórych nawet nie mogliśmy odwiedzić… Aż w końcu znaleźliśmy nasze małe mieszkanko, które znajdowało się tuż nad barem (jak powiedziałby Albertucho) , chociaż w rzeczywistości to, co mamy, znajduje się nie na dole, a tuż przed samą Sagrada Familia! Rankiem 4 lutego podpisaliśmy dokumenty i teraz możemy powiedzieć, że przeżyliśmy wspaniałą przygodę!


Sponsored

Pomysł jest taki, żeby tu się zatrzymać i kontynuować podróżowanie, choć w tym roku skorzystaliśmy z okazji, żeby uzupełnić energię i wypracować rutynę , której potrzebowaliśmy po 11 latach koczowniczego życia. Oczywiście, teraz, kiedy robimy to coroczne podsumowanie, zdaliśmy sobie sprawę, że rok 2022 dał nam trochę tej rutyny, ale też sporo podróżowania z plecakiem 😉

Ale przejdźmy krok po kroku, oto nasze podsumowanie podróży z 2022 roku w formie 12 zdjęć z 12 miesięcy w roku:

Styczeń

Plany były zupełnie inne i obejmowały tropikalny początek roku w naszej ukochanej Tajlandii, ale w tamtym czasie konieczne było ubieganie się o specjalną wizę, która z jakiegoś powodu została zatwierdzona tylko dla połowy pary. Kilka tygodni później pozwolenie miało dotrzeć do obojga, ale było już za późno i kości zostały rzucone: mieliśmy już w głowach pomysł: szukać domu w Barcelonie .

Zaczęliśmy rok osobno: ja we Włoszech, Rober w Hiszpanii. Ale to nie trwało długo, bo w połowie miesiąca spotkaliśmy się w Barcelonie, zatrzymaliśmy się w hotelu Ilunion Auditori (dużo taniej niż Airbnb, kurczę) i spędziliśmy setki godzin przeglądając ogłoszenia na Idealista i każdym innym portalu nieruchomości, odwiedzając mieszkania i odkrywając na własnej skórze, że rynek nieruchomości to istna dżungla XD


Sponsored

Luty

Krótko mówiąc: powodzenia. Znaleźliśmy jasne, ładne mieszkanie, które mieściło się w naszym budżecie, a co krótsze: w niecałe 3 tygodnie zadomowiliśmy się już w małym mieszkaniu, które stało się naszym ukochanym domem, w którym mieliśmy zatrzymywać się między podróżami.

Luty minął jak z bicza strzelił, z biurokracją , umowami internetowymi, prądem, wodą, zakupami mebli, pytaniami o to, dlaczego zagłówki są tak drogie, wpisami na blogu i powrotem do rutyny , za którą, szczerze mówiąc, trochę tęskniliśmy. Życie w podróży jest wspaniałe, ale nasze ciała domagały się własnego miejsca i 2022 rok nam je dał.


Sponsored

marzec

Tak, nasze ciała domagały się rutyny, ale tylko odrobiny. Nie myślcie, że Backpacking Around the World pozostanie tylko Backpacking Around the House... W marcu wybraliśmy się na kilka wycieczek, jak ta, która zabrała nas do jednego z naszych ulubionych miast: Rzymu .

Zawsze jest przyjemnością powrócić do stolicy Włoch, aby pospacerować wokół Koloseum, przejść się po jej monumentalnych placach i oczywiście ponownie skosztować dobrego talerza amatriciany.

Kwiecień

W kolejnym miesiącu kontynuowaliśmy trasę po Europie, odwiedzając Paryż , ponieważ nie byliśmy tam od kilku lat i nadszedł czas na aktualizację informacji na blogu oraz spędzenie kilku intensywnych, ale pięknych dni w mieście miłości. To był dość szybki wypad, bez żadnego planowania, ale jeden z tych, które regenerują energię i dają chęć do dalszej podróży.


Sponsored

Móc

„W tym roku zamierzamy dać sobie spokój, wybrać się na krótkie wypady i cieszyć się Barceloną” – mówiliśmy. Ale nie trwało to długo… Pod koniec kwietnia odważyliśmy się i wybraliśmy się w kilkumiesięczną podróż , która miała nas zaprowadzić do trzech krajów Ameryki Południowej: Ekwadoru, Peru i Boliwii . Uwaga, spoiler: wspaniała podróż.

Zanim wyjechaliśmy, spędziliśmy tydzień w Barcelonie z moimi rodzicami. To był idealny sposób, żeby na chwilę pożegnać się z naszym nowym domem. Och, jesteś taka piękna, Barcelonie *taka intensywna i irytująca, Lety*.

Pierwszym krajem, który odwiedziliśmy, był Ekwador i, szczerze mówiąc, niespodzianki goniły nas jedna po drugiej. Wulkany z idealnymi stożkami, laguny na wysokości 4000 metrów nad poziomem morza, kolonialne miasta, nurkowanie w Amazonii, huśtawki nieodpowiednie dla osób z zawrotami głowy. A potem były niesamowite Galapagos , gdzie między innymi nurkowaliśmy z pingwinami, uchatkami, rekinami, żółwiami i legwanami morskimi.


Sponsored

To inny świat, brutalny, oszałamiający, niesamowity i uzależniający. Nie wiemy kiedy, ale na pewno wrócimy .


Czerwiec

W czerwcu skreśliliśmy z listy marzeń kraj, który chcieliśmy odkryć od lat: Peru . Oczywiście, że nam się podobało. Może nie zrobiło to takiego wrażenia jak Ekwador, bo wszyscy wiedzą, że Peru jest niesamowite, ale każdy dzień był wyjątkowy. Od Wysp Ballestas po Wydmy Huacachina, od Kanionu Colca po historyczne centrum Puno i oczywiście najsłynniejsze ruiny świata: Machu Picchu .

Peru to pewny wybór, podróż, którą chętnie powtarzamy z rodzinami, niezapomniana wyprawa.


Sponsored

Lipiec

Trzecim krajem podczas tej podróży po Ameryce Południowej była Boliwia , o której niewiele wiedzieliśmy i po której, po wizycie w Ekwadorze i Peru, nie spodziewaliśmy się wiele. Błąd! Od pierwszej chwili Boliwia powitała nas krajobrazami z innego świata, które po dotarciu do Salar de Uyuni przeobraziły się w krajobrazy z równoległego wszechświata, bo nie, to nie może być planeta Ziemia. Wyspy na odludziu z tysiącami gigantycznych kaktusów, gejzerów, wulkanów, kolorowych lagun i najbardziej nieskończoną, białą i lśniącą solniskiem, jakie kiedykolwiek widzieliśmy i jakie kiedykolwiek zobaczymy.

Boliwia pozostawiła w nas niedosyt i kto wie, może uda nam się tam wrócić i odkryć ją tak, jak na to zasługuje.

Lipiec był również miesiącem powrotu, który zakończył się wielką uroczystością w Sigüenza , z okazji ślubu Ire i Santiego. Olé, ci przystojni panowie młodzi i olé, nasi jeszcze przystojniejsi siostrzeńcy 😉


Sponsored

Sierpień

Uwaga: W Boliwii zdarzały się dni, kiedy temperatura odczuwalna sięgała -17°C, więc powrót do Hiszpanii w środku lata, a jakie to było lato, był duszny. „Następnego lata do Norwegii”. O cholera, jak gorąco -__-

Sierpień był więc idealnym miesiącem, żeby zamknąć się w domu i rzucić w klawiaturę: mieliśmy mnóstwo do opowiedzenia o podróży i mnóstwo do zaplanowania, hehe, wycieczki się nie skończyły, nie ma mowy 😉 Skorzystaliśmy też z okazji, żeby jeszcze bardziej nacieszyć się Barceloną (chyba nigdy nie widzieliśmy tylu muzeów, co w sierpniu, hehe). Czy mówiliśmy już, że uwielbiamy tu mieszkać i że jesteśmy jak dzieci z nową zabawką, ale zabawką wielkości dwumilionowego miasta? Macie pojęcie, ile tu jest rzeczy do zrobienia?

Wrzesień

Wrzesień był miesiącem dwóch wypadów: pierwszy do naszej ukochanej Galicji (z rodzicami Roberta, wybierzcie się na te owoce morza!), a drugi to wypad, który odkładaliśmy zbyt długo: to zbrodnia urodzić się rzut beretem od Dolomitów i nigdy tam nie być, prawda?

To były 4 intensywne dni, z których wynieśliśmy maksimum. 4 dni, które dały nam jasno do zrozumienia, że ​​to będzie pierwszy raz, ale nie ostatni: co za raj, naprawdę. Krajobrazy, domy, kwiaty, a nawet krowy są piękniejsze w Dolomitach 🙂

Październik

Po przejechaniu przez Dolomity udaliśmy się do mojego domu, aby uwolnić moich rodziców od monotonii i zabrać ich w podróż do kraju tak egzotycznego i odmiennego, że wciąż wydaje się to nieprawdopodobne, że znajduje się on w odległości krótkiego lotu: Maroko .

Odwiedziliśmy różowe miasto, Marrakesz, odbyliśmy wspaniałą podróż samochodem, która zaprowadziła nas do Ajt Bin Haddu, wąwozu Todra, wąwozu Dades i oczywiście spędziliśmy noc na pustyni (czysta magia). Trafiliśmy do nieznanego nam rejonu Maroka, który nas zaskoczył – wybrzeże Oceanu Atlantyckiego jest zupełnie inne niż reszta kraju.

Zawsze to powtarzamy i po tej drugiej wizycie w Maroku jesteśmy jeszcze bardziej pewni: jeśli jeszcze tam nie byłeś, na co czekasz? To luksus mieć tak wyjątkowe miejsce blisko domu.

Listopad

Rozpoczęliśmy miesiąc od wypadu do Alcalá de Henares , gdzie zostaliśmy potraktowani bosko i, hej, nie znaliśmy miasta i byliśmy bardzo mile zaskoczeni. Listopad był również miesiącem odwiedzin : rodzice Roberta odwiedzili nas i nie przegapiliśmy okazji, aby skorzystać z uroków miasta i obeszliśmy je dookoła hehe.

W połowie miesiąca, korzystając z podwójnego chrztu w mojej ojczyźnie, postanowiłam wybrać się na miniwypad do Florencji z dwoma celami: odwiedzić moją przyjaciółkę Nancy i jej uroczą rodzinę oraz odwiedzić Uffizi. To był wspaniały miniwypad, jeden z tych, które napełniają duszę dobrymi wibracjami i gdzie bawisz się tak dobrze, że nawet nie robisz zdjęć XD Nie jestem nawet godna być Instagramerką 😉

Po spędzeniu kilku dni w domu z rodziną wróciłem do Barcelony, a Rober i ja zakończyliśmy miesiąc ciężko pracując i ciesząc się miastem oraz niektórymi z jego najważniejszych zabytków (w listopadzie odwiedziliśmy na przykład Sagrada Familia i La Pedrera).

Grudzień

Nie jesteśmy przyzwyczajeni do spędzania świąt Bożego Narodzenia w tym samym miejscu, a to pierwszy raz, kiedy jesteśmy w domu i podeszliśmy do tego z filozofią chłonięcia świątecznego ducha ! No i dobrze, nie zagraliśmy ani jednego euro w loterii, ale obejrzeliśmy wszystkie filmiki z miłym chłopakiem śpiewającym "Gruby"! Nasz nowy bohater.

Odwiedziliśmy wszystkie jarmarki bożonarodzeniowe w Barcelonie, a także wybraliśmy się do innego miasta, które o tej porze roku ubiera się w najlepsze stroje: Wiednia . Zimno, mało słońca i niewiele godzin światła, ale hej, są kiełbaski, sznycel wiedeński i dobre piwo!

Zakończyliśmy miesiąc w Barcelonie, ładując baterie przed wyjazdem do Tajlandii, tym razem na poważnie, w styczniu. Bo tak, od czasu do czasu doceniamy odrobinę rutyny, ale jesteśmy zwierzętami podróżującymi z plecakami!

Co przyniesie nam rok 2023? Mamy w zanadrzu wspaniały rok podróżniczy, ale prawda jest taka, że ​​rok 2020 już dał nam nauczkę: krok po kroku :-p Na razie wiemy, że rozpoczniemy rok w Tajlandii, więc przynajmniej początek będzie więcej niż dobry.

I to wszystko: życzę Wam wesołych świąt, udanych podróży i mnóstwa szczęścia! Dziękuję, że jesteście ze mną jeszcze przez rok 🙂


Sponsored

Michael Goldman

Author

Michael Goldman

Michael is an award-winning online reporter and content writer with over a decade of experience covering technology, business, and digital culture. His investigative features have been published in leading outlets such as Wired, The Verge, and Forbes, earning him recognition for accuracy and depth.



Get Lifetime Access to the Lastest Movies, with Exclusive Offers & Free Express Order Delivery.

Woman in the kitchen