Ponieważ do naszego lotu do Myanmaru zostało nam kilka dni, pojechaliśmy spędzić weekend w Malakce (Melace). To miasto z najbogatszą historią w Malezji , zarówno przed, jak i po kolonizacji. Jeszcze przed przybyciem Portugalczyków, około XVI wieku, Malakka była centrum świata malajskiego. Później swój ślad pozostawili Portugalczycy, Holendrzy i Anglicy. Jest to zrozumiałe, ponieważ z tego terytorium kontrolowana jest Cieśnina Malakka, obowiązkowy szlak dla statków przewożących towary między głównymi mocarstwami azjatyckimi. Oczywiście, chińskie wpływy są również odczuwalne w ulicach i budynkach. Na przykład Cheng Hoon Teng jest najstarszą chińską świątynią w Malezji i znaleźliśmy ją właśnie tutaj.
Mieliśmy szczęście, bo w weekendy, kiedy robi się ciemno, zamykają główną ulicę w Chinatown i otwierają tam targ z drobiazgami oraz mnóstwo stoisk z jedzeniem: grillowane ryby, pierogi, kebaby, ryż i makaron, koktajle mleczne, soki i mnóstwo słodkości! Kontynuując tradycję bicia rekordów, tutaj serwują największe na świecie nyonya (typowe ciasto ananasowe).


Gdy tylko dotrzesz na Jonker Market, powita cię kolejny rekordzista… ten, który rozbił najwięcej kokosów siłą palców. Mówi dużo i rozbija bardzo mało… przynajmniej bez sędziów przed sobą.
Tutaj spotyka się wiele dźwięków: nowoczesna muzyka dochodząca ze stojaków z płytami CD, okrzyki sprzedawców oferujących swoje produkty w „bardzo niskiej cenie”, grupa dzieci uczęszczających na lekcje tradycyjnej muzyki chińskiej, karaoke, które tworzy się na środku placu jako główna atrakcja imprezy, lub w bardziej kameralnej atmosferze wewnątrz świątyni. Ale jeśli istnieje jeden dźwięk par excellence nocy w Malakce, to są to riksze pełne świateł i kwiatów, z których głośników wydobywa się najnowszy utwór taneczny.

Jest też czas na relaks – można się zgubić w wąskich uliczkach centrum, rozświetlonych nocą czerwonymi latarniami, albo pospacerować brzegiem rzeki Sungai . Oczywiście w nocy jest tam bardzo romantycznie, z małymi światełkami i filmową atmosferą… ale za dnia rzeczywistość wychodzi na jaw… PEŁNO OGROMNYCH JASZCZUR!! Myślałam, że widziałam nawet smoka Kommodusa… hehe.

Czas w Malezji nam się kończy, ale na razie wrócimy w spokojniejszym tempie, aby odwiedzić wyspy, rezerwaty przyrody, plantacje herbaty, a może i malezyjskie Borneo. Teraz czeka nas kolejna wielka przygoda… Mjanma!
→ Tutaj zostawiamy Ci wszystko, co możesz zobaczyć i zrobić w Melace
PRZYDATNE INFORMACJE
Transport: Z Kuala Lumpur najwygodniej jest jechać autobusem, ponieważ pociąg nie kursuje bezpośrednio. Wyjazd ze stacji TBS, a aby tam dotrzeć, najlepiej wsiąść do autobusu wahadłowego ze stacji Puduraya (Chinatown) za 2RM. Do Malakki kursuje wiele firm, najtańszy jest Metrobus, który kosztuje 9,20 RM w jedną stronę. Autobus jest bardzo dobry! Bilet powrotny należy wykupić na stacji w Malakce i kosztuje tyle samo. Po dotarciu na miejsce można wsiąść do autobusu miejskiego nr 17, który dowiezie nas do centrum miasta za 1RM.
Zakwaterowanie: W Chinatown jest mnóstwo tanich noclegów. Zatrzymaliśmy się w L'Armada Guesthouse za 40 ringgitów za noc w pokoju dwuosobowym z wentylatorem, wspólną łazienką i Wi-Fi. Są lepsze ceny, ale czuliśmy się bardzo komfortowo, zarówno z Uanem, który tam pracuje, jak i z udogodnieniami.
